Berek, kibelek…

Tym razem nie będzie ani głębokiej analizy zjawiska, ani wyciągania praktycznych wniosków. Tak, chcę się tylko podzielić 🙂

pupa dziecka w majteczkach z twarzyczką
Zaintrygowałam? 🙂 Źródło

Wychodzę z dziećmi z przedszkola i spotykam znajomą sikhijską rodzinę z Indii. Mama i tata to przemili ludzie, z którymi bardzo przyjemnie się gada o różnych rodzicielskich sprawach. Synek jest kolegą moich dziewczyn z przedszkola, a córka chodzi do pierwszej klasy naszej lokalnej podstawówki.

Zatem mówimy sobie: „O! Hello!” Nasze dzieci też coś do siebie mówią i już po dziesięciu sekundach rozpływają się w powietrzu. Są gdzieś wokół nas. Gdzieś tam. Wiemy to bo słyszymy wrzaski, tupot i chichotanie. Czasem z różnokolorowego wiru widać nogi, włosy, łokcie i pupy. Wszystko to staje się coraz brudniejsze, ale wcale się tym nie przejmujemy.

Pogadaliśmy sobie, dzieciaki pohasały, czas się pożegnać. Odważnie zanurzamy się w sam środek huraganu i dokonujemy selekcji: to moje, to nie moje. Dzieci nie chcą się rozstawać i zamierzają już „zawsze być razem”. Jakoś udaje się nam przekonać nasze pociechy, że w poniedziałek znów się spotkają. Ja peroruję po rosyjsku, moja mamo-koleżanka po pendżabsku. Przekaz jest ewidentnie ten sam sądząc po identycznej intonacji, gestykulacji i… i reakcji wdzięcznej widowni.

W drodzę do domu dziewczyny dzielą się wrażeniami po wspaniałej zabawie:

– Mamo, Asha nauczyła nas grać w dupoberka!

– W co?…

– No w dupoberka!!! Szkoda, że w przedszkolu się w to nie bawimy!

No rzeczywiście, szkoda!

A więc dupoberek. Po przeprowadzeniu krótkiego wywiadu z córkami mogę już być instruktorem tej gry. To jest taki normalny berek, tylko trzeba klepać w… no, w pupę, powiedzmy. I krzyczeć jak najgłośniej przy tym następujące rytualne słowa: „Berek, kibelek, dupka!”

Jak się łatwo domyśleć, jest to zabawa z naszej lokalnej podstawówki, a bynajmniej nie z Indii. I raczej prędzej, niż później, zawitałaby ona w nasze progi. Ja się natomiast uśmiałam uświadomiwszy sobie, że tych magicznych słów: „Berek, kibelek, dupka!” nauczyła moich polsko-rosyjskich córek nie jedna z rozbrykanych polskich koleżanek, tylko wzruszająco delikatna dziewczynka z Indii.

Moje dziewczynki bardzo lubią też chłopczyka z Wietnamu.

Z wielką niecierpliwością czekam na rozwój wydarzeń… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *